ISTNIEJE SERCE IVERSA ...

Legenda o iberyjskiej cudownej ikonie Matki Bożej.

Iberyjska ikona Matki Bożej.

Morze Egejskie było wzburzone przez cały dzień i całą długą, bezgwiezdną noc. Słona woda, zimna do goryczy, nieprzyjemnie spadała na ląd, jakby próbowała wyrównać brzegi, a jeśli nie rozbijać wysokie, ostre skały, to przynajmniej je przewrócić, a może całkowicie wymazać. Wydawało się, że fale były zmęczone chodzeniem w zamknięciu wewnętrznego morza, otoczone zatokami i kamieniami, które nie nadawały się do żadnego ataku, chciały się uwolnić i pędzić po zaokrąglonej ziemi, zmiatając wszystko na swojej drodze. Zaaranżować kolejną globalną powódź - ostatnią, ostateczną. A kropla ściera kamień, zwłaszcza kroplę słoną - fale dobrze o tym wiedziały i niestrudzenie podważały przybrzeżne klify, chociaż widoczne skutki ich trwałości nie były zauważalne. Ale miękkiej wodzie nie spieszyło się, miała do dyspozycji tysiące lat, a może nawet dziesiątki i setki tysięcy lat. I może im przyjść z pomocą jakiś kataklizm.

Odpoczywając po gwałtownym ataku, fale zdawały się trzepotać o skały, gładząc ich boki, ale gdy tylko sirocco się podniosło, odpoczywali, rzucali się na klify z nową furią, jedna po drugiej rozbijając się elastyczne, słone piersi na ostrych, upartych i bezlitosnych kamieniach. Czasem opadał „biały szkwał”, a potem strumień ze srebrzysto-zielonkawego zmieniał się w bladobiały, pienisty, a całą linię brzegową wyznaczała szeroka mleczna granica, nierówna, pofałdowana krawędź. Fale szczególnie burzyły w pobliżu cieśniny. Tam byli po prostu wściekli z powodu braku miejsca i bili wzdłuż zwężających się brzegów, jakby zamierzali poszerzyć przejście do Morza Marmara.

Burza i całe imperium. Życie kościoła płynęło tak gładko, dopóki Lew Izaurianin nie wywołał zamieszania w imperium chrześcijańskim i Kościele prawosławnym. Przez siedem wieków kult ikon nie budził wątpliwości, ponieważ jest naturalny. Chciałabym na przykład mieć portret cesarza lub ukochaną kobietę. A jeszcze bardziej obraz Chrystusa Zbawiciela. Czym jest prawosławie bez ikon ?! Albo obecny basileus przypomniał sobie swoje syryjskie korzenie, albo coś innego, ale nagle, na mocy cesarskiego dekretu, jakby na rozkaz, zaczęli niszczyć święte ikony i prześladować wyznawców ikon. Edykt cesarski dawał obrazoburcom pełną swobodę. Dużo krwi przelano na wszystkie obszary ogromnego Imperium, wiele pięknych ikon zostało bezlitośnie zniszczonych, jeszcze więcej fresków i mozaik zostało barbarzyńsko strąconych ze ścian kościoła.

Kiedyś, po panowaniu zaciekłego ikonoklasty Konstantyna Kopronimusa, wydawało się, że zaciekły ikonoklazm ustąpił, ale po stu latach władza przeszła na cesarza Teofila, a wojna z ikoną przeciwko kościelny obraz modlitwy rozjaśniał się z coraz większą siłą. W pozostałych, nietkniętych kościołach freski były tynkowane lub rozmazane, wykuwano mozaiki, ale ikony znalazły swoje miejsce i zbawienie w domowych kaplicach. A tego nie można było tolerować.

Na rozkaz cesarza utworzono specjalne oddziały, które chodzą od drzwi do drzwi i zabierają ikony. Czasami niszczono je na miejscu, przed wielbicielami, innym razem zbierano je w stos, siekano mieczami na wióry i wieczorami palono, zacierając ręce i ogrzewając się ogniem ze świętych obrazów. Dobrze? A Apostoł Piotr w zimną noc na wschodzie, wyciągając dłonie do ognia, trzy razy zaparł się Zbawiciela. Ale przy pierwszym pianiu koguta gorzko zapłakał.

Żołnierze nie wyrzekają się Zbawiciela, działają w imieniu Chrystusa. Po prostu walczą z kultem ikon, co jest „bałwochwalstwem”, jak mówi cesarski edykt. Poza tym mają rozkaz. Dlatego bez dalszych ceregieli zamieniają obraz Syna Bożego w szkarłatne węgle, popiół i popiół. Żołnierze głośno rozmawiają, bluźnierczo żartują, śmieją się, nie bez niejasnego strachu, patrząc na niespokojny ogień na wietrze. A ciemne twarze modlitewne, bez zniekształceń, chowają się w językach płomienia, jakby wyjeżdżały do ​​innego świata, gotowe odrodzić się na nowej ikonie, aby ponownie wchłonąć modlitwy wierzących i prośby wiernych serc. Ale najemni wojownicy Imperatora nie chcą wiedzieć. Widzą dobre drewno, które jest wysoce łatwopalne i pali się tak jasno. Nie ma ikon, są „idole”. Bezradny. A nierozsądni wielbiciele przypisują im jakąś moc. Cóż, czy to nie głupie ?! Nowi bałwochwalcy - tacy właśnie są! A bożkom wiadomo, jaka powinna być postawa. Tak, a Pismo Święte mówi: „Nie rób sobie bożka” (Wj 20,4), czyli bożka, którego czcisz.

Cóż możemy powiedzieć o zwykłych żołnierzach, kiedy cesarze, czy to Leon Izaurianin, jego syn Konstantyn Kopronim, zwołał naradę ikonoklastyczną, czy obecny Teofil, nie mogli w żaden sposób zrozumieć, że ikona nie była idolem, ale obrazem modlitewnym, obrazem kościoła, na którym prototyp jest niewidoczny, ale naprawdę obecny ze swoją Boską energią: na wizerunkach samej Theotokos - Matki Bożej, na ikonach Zbawiciel - sam Pan Chrystus Jezus, dzięki swojej bosko-ludzkiej łasce, na podobieństwo świętych - oni sami, przez modlitwę swoich dusz, czyści do przezroczystości przed Okiem Bożym, także dzięki łasce ich ducha, karmieni świętość od Ducha Świętego.

Wśród czcicieli ikon krążyła plotka, że ​​kiedyś przy tak bluźnierczym ogniu płomień buchnął, jak słynny grecki ogień, do tego stopnia, że ​​płonęły twarze żołnierzy. Oczywiście wypełniali tylko swój obowiązek militarny, ale jednak… Był ogień, a jednocześnie światło, jaśniejsze od słońca, a wszyscy, którzy brali udział w niszczeniu ikon, nagle oślepli. Jeden z nich miał przypaloną do skóry brodę i wąsy, pozostawiając straszne szkarłatno-czarne wrzody na twarzy, druga połowa była zwęglona. A brwi i rzęsy wszystkich były przypalone. Po przywróceniu kultu ikon powiedzieli, że ci z nich, którzy przynieśli skruchę przed ikonami, otrzymali widok. Ukarani przestali widzieć „białe światło” i tak się nazywa, ponieważ Słońce Prawdy - Jezus Chrystus - jest prawdziwym Światłem. Przestali kontemplować Jego obraz. Tak, były takie chwile, że spierali się o ikony nie tylko na soborach ekumenicznych, ale także wokół ognisk z ikon, a nawet w łaźniach, o czym świadczą naoczni świadkowie tych burzliwych słów rozmowy o chrypce i oczernianiu morderstwa.

Nicea, miejsce spotkań dwóch soborów ekumenicznych - pierwszego i siódmego, pierwszego i ostatniego, które przywróciły kult ikon - nie uszło losu innych miast. Tak, Nicea! Nie ma drugiego takiego miasta na ziemi.

Żołnierze oddziału specjalnego, niczym głodne wilki, niestrudzenie przeczesywali swoje domy, pomagały im ostre lisy - donosiciele węszący, którzy mieli w swoim domu tajną salę modlitewną z kultowymi idolami, kult Samego Pana Jezusa Chrystusa zamienił na oddanie czci Jego obrazowi. Przyszła kolej na jedną wdowę. W jej sali modlitw znajdowała się ikona Matki Bożej znana w całej Nicei, a harcerze nie są tu potrzebni. Jeśli ikonoklastowie nie oszczędzili obrazu Zbawiciela na miedzianych bramach Konstantynopola, to czy oszczędzą ikonę Jego Matki? Doświadczeni ludzie ostrzegli pobożną wdowę przed przybyciem oddziału cesarskiego. Ale wszystko wydarzyło się tak szybko, ponieważ od błogosławionego Konstantynopola do nie mniej błogosławionej Nicei jest tylko 750 stadiów.

ISTNIEJE SERCE IVERSA ...

Jak ustawić motocykl w rogu

Kiedy rower jedzie bezpośrednio, działa na niego grawitacja prostopadła do podłoża. Kiedy kręcimy kierownicą, tworzymy siłę skierowaną na ośrodek warunkowy, wokół którego wykonywany jest skręt. Siła ta nazywana jest dośrodkową. Jego kierunek jest prostopadły do ​​wektora ruchu roweru.

Gdyby siła dośrodkowa działała bez grawitacji, motocykl przewróciłby się w jednej chwili. Ale grawitacja wyrównuje przyspieszenie dośrodkowe, tworząc siłę netto, która przemieszcza się od środka masy roweru i kierowcy do blokady drogowej. Ta suma sił automatycznie przechyla rower w kierunku zakrętu, zapobiegając przewróceniu się. Mówiąc najprościej, podczas ruchu po łuku motocykl balansuje między stałą grawitacją a chwilowo generowanym przyspieszeniem dośrodkowym.

Odpowiednio, im większe przyspieszenie dośrodkowe, tym mniejszy kąt ustawienia motocykla względem drogi (to znaczy, tym większy kąt nachylenia uzyskuje się). Podczas zbyt gwałtownego pokonywania zakrętów, gwałtownego hamowania lub przyspieszania siła dośrodkowa jest tak duża, że ​​nie jest kompensowana grawitacją. W rezultacie motocykl wpada w poślizg, traci przyczepność i przewraca się.

Aby położyć motocykl w rogu, potrzebujesz:

Planowanie

Planujesz wejść w zakręt. Planowanie należy rozpocząć od określenia punktu wejścia, który jest kluczowym elementem podczas pokonywania zakrętów. Na otwartej drodze lub torze wybierz narożny punkt wejścia. Potrzeba czasu i zrozumienia, aby docenić korzyści płynące z nazwania takiego miejsca. Wybieranie takiego punktu przed każdym zakrętem jest znacznie lepsze niż czekanie na zakręt, aby go wymusić ze względu na dużą prędkość lub słabą widoczność. Kiedy planujesz, kontrolujesz samochód.

Efekt żyroskopowy i prędkość

Czy kiedykolwiek przyszło Ci do głowy, dlaczego motocykl jeżdżący jest stabilny, a kiedy jest w spoczynku, upada? Stabilność motocykla zapewnia efekt żyroskopowy wytwarzany przez koła obracające się wokół własnej osi. Koła są potężnym żyroskopem, podobnym do dziecięcego wiru. Pamiętaj, że bączek przestaje się obracać, zwiększa to swoje „wychylenie” i stopniowo traci stabilność. A gdy tylko wir przestanie się kręcić, natychmiast traci równowagę i opada.

Motocykl zachowuje się podobnie. Żyroskopowy efekt dużej prędkości koła stabilizuje pozycję roweru. Oznacza to, że duża prędkość sprawia, że ​​rower jest stabilny w zakręcie. Dlatego im wyższa prędkość, tym ciaśniejszy zakręt możesz wykonać. Należy pamiętać, że w tym samym czasie, gdy stabilność motocykla spada, jego manewrowość i staje się trudniejsze do kierowania.

Nous utilisons des cookies
Nous utilisons des cookies pour vous assurer que nous vous donnons la meilleure expérience de notre site Web. En utilisant le site Web, vous acceptez notre utilisation de cookies.
Autorise les cookies