Kwiaty od dziewic i brawa: Arkadij Dawidowicz został pochowany w Woroneżu

„Nierozpoznany geniusz” znalazł wieczny spoczynek na cmentarzu żydowskim

Zaloguj się do zakładki

Pogrzeb aforysty Arkadego Dawidowicza odbył się 27 lutego. Byli tak niezwykli, jak osobowość „nierozpoznanego geniusza”. Dawidowicz został pochowany na cmentarzu żydowskim późnym wieczorem. A w ciągu dnia ciało Dawidowicza znajdowało się w sali pożegnalnej. Wielbiciele mistrza ozdobili jego ściany najlepszymi wypowiedziami autora.

Arkady Filippovich zmarł 25 lutego w wieku 91 lat w szpitalu. Był hospitalizowany około tygodnia przed śmiercią w związku z zakażeniem koronawirusem. COVID-19 Davidovich wygrał - dostał negatywny test. Ale osłabione ciało (Dawidowicz miał poważne choroby) nie mogło poradzić sobie z obciążeniem, a serce mistrza zatrzymało się.

Ze względu na nieobecność krewnych Arkadego Filippovicha jego pogrzeb przejęła Fundacja Khovansky'ego, która pomogła aforystowi w wydaniu jego książek. Pieniądze na pogrzeb zbierał cały świat. Aby pożegnać się z mistrzem, wybrali miejsce, które wielu mieszkańców Woroneża zna jako dawne biuro gazety Kamelot przy ulicy 6. Srednemoskovskaya. Organizacja już dawno się stamtąd wyprowadziła, lokal był pusty. A jego właściciel, wielbiciel twórczości Dawidowicza, zaproponował, że zaaranżuje tam salę pożegnalną, a nawet pomaluje ściany aforyzmami autora. Pokój był również udekorowany rzeczami osobistymi Arkadego Filippowicza. Ci, którzy przyszli pożegnać się z Dawidowiczem, zostali poproszeni o pozostawienie podpisu w notatniku z napisem „Jestem dla Muzeum Aforyzmu im. A. Dawidowicza w Woroneżu.

Zmarłemu przynieśli wieńce i kwiaty od fanów. Jedna ze wstążek brzmiała: „Od dziewic z całej planety”. Arkady Filippovich z pewnością doceniłby humor.

Prawdopodobnie doceniłby pożegnanie podczas ostatniej podróży. Jak mówią, wszystko jest zdezorientowane.

Po pierwsze, czas. Pogrzeb „nierozpoznanego geniusza” zaplanowano na godz. 19.00 na cmentarzu żydowskim. Dlaczego wybrano tak niezwykły czas? trochę później powiedział rabin, który przybył na pogrzeb Dawidowicza. Chodzi o tradycję. Żydzi w ogóle nie organizują pogrzebu w sobotę. Ale tak się złożyło, że ceremonia pogrzebowa pożegnania Dawidowicza przypadła właśnie tego dnia. Zgodnie z tradycją żydowską nowy dzień zaczyna się w momencie, gdy na niebie pojawiają się pierwsze gwiazdy. Pogrzeb Dawidowicza odbył się więc formalnie w niedzielę, chociaż zegar wskazywał sobotę o 19:00.

Po drugie, nazwa. Jak powiedział rabin, imię osoby nie jest tym, które nadali mu rodzice, ale tym, po którym ludzie go znają. Czytał więc modlitwę nie za Adolfa (to prawdziwe imię Dawidowicza), za Arkadego - pseudonim mistrza aforystyki.

Zgodnie z tradycją żydowską rabin posypał ziemią świętą ciało Arkadego Dawidowicza, a na trumnie zanurzonej w grobie, każdego z obecnych (około 30 osób zebrało się, by towarzyszyć Dawidowiczowi w jego ostatniej podróży) rzucił garść ziemi. Znowu, zgodnie z żydowską tradycją, należało to zrobić za pomocą łopaty, którą po manipulacjach trzeba było wbić w ziemię bez przechodzenia z rąk do rąk.

Używamy plików cookie
Używamy plików cookie, aby zapewnić, że damy najlepsze doświadczenie na naszej stronie internetowej. Korzystając ze strony internetowej, zgadzasz się na korzystanie z plików cookie.
Zezwalaj na pliki cookie.