Prezent zrób to sam dla historyka

RZYMSKI I ROSTOVTSEV

ROSYJSKI DZIENNIK HISTORYCZNY

INTELLIGENCE SERVICE LISTERS FROM Casket

Dokumenty mogły być uwierzytelnione tylko przez dwóch z nich. Ponieważ komisja nie była formalnie organem sądowym, nie zastosowano również zwykłych metod dochodzenia sądowego. Nie było wezwań świadków ani przesłuchań. To prawda, że ​​komisja otrzymała - prawdopodobnie nieco później - protokół z procesu sług Boswella - Haya, Hepburna, Lowry'ego i Dalgleisha, którzy zostali straceni za udział w zabójstwie Darnleya. Ale sami świadkowie już nie żyli.

Według panów - wrogów Marii i zwolenników regenta Mereusa, urnę odebrano 20 lub 21 czerwca 1567 r. słudze hrabiego Boswell, George'owi Dalgleishowi, który odebrał listy od Zamek w Edynburgu dzień wcześniej. Trumna, dar Katarzyny Medycejskiej, została ozdobiona liliami, herbem francuskiego domu królewskiego Valois.

Lords Morton, Map of Atoll, Glencairn, Hume i inni, a także najwyżsi dostojnicy kraju Maitland, Archibald Douglas, byli obecni na otwarciu skrzyni 21 czerwca. Lista robi wrażenie, ale dowiadujemy się o niej nie z zeznań tych osób, ale tylko z zeznań tylko jednej z nich - hrabiego Morton, przyszłego regenta. Warto zauważyć, że kilka dni po aresztowaniu Dalgleisha został poddany szczegółowemu przesłuchaniu w sprawie okoliczności śmierci Darnleya. Nie pytano tylko o szkatułę i jej zawartość. Dziwne zaniedbanie, biorąc pod uwagę, że faktycznie zawierał listy, na których oparto późniejsze oskarżenia przeciwko Mary Stuart.

Niemniej jednak, skrzynka z kilkoma literami została prawdopodobnie przechwycona. Sir Nicholas Throckmorton napisał do Londynu, że według plotek listy od Mary Stuart, obciążające ją w sprawie zabójstwa męża i nielegalnego związku z Boswellem, były w rękach Lordów. Pod koniec lipca Merey, wracając z Francji do ojczyzny, poinformował ambasadora Hiszpanii, a także Cecila, że ​​są listy od królowej do Boswella, świadczące o jej współudziale w zabójstwie Darnleya. Earl Lennox mówił o tym w tym samym czasie. Ich wypowiedzi pod pewnymi względami pokrywają się z treścią tzw. „Diamentowej litery” z trumny. W nim królowa napisała: „Jego serce jest z wosku, a moje z diamentu”.

Jednak sama „diamentowa litera” jest o wiele mniej pewna co do winy królowej, niż wynika to z wypowiedzi Mereya i Lennoxa. Oczywiste jest, że gdyby istniał dokument bardziej dowodowy, nie zostałby zastąpiony tym listem z trumny. Dlatego jedna z dwóch rzeczy: albo oświadczenia Mereusa i Lennoxa są po prostu błędnym odczytaniem listu w celu zdyskredytowania Marii, albo te stwierdzenia odzwierciedlają jakiś wczesny etap fałszowania korespondencji królowej.

Należy zauważyć, że zajęcie korespondencji w czerwcu 1567 r. nie zaowocowało trudniejszym stanowiskiem Panów wobec Maryi. W oświadczeniach z 30 czerwca i 11 lipca powtórzono twierdzenia, że ​​królowa została zabrana siłą przez Boswella - w wyraźnej sprzeczności z dowodami zawartymi w „listach z trumny”, o ile oczywiście nie są one fałszerstwem. Już 14 lipca (tj. 10 dni przed abdykacją Marii) Nicholas Throckmorton donosił z Edynburga, że ​​panowie przemawiają z szacunkiem do Maryi i zamierzają przywrócić ją na tron, pomimo wrogości opinii publicznej.

„Listy z trumny” zostały użyte przeciwko królowej zaledwie kilka miesięcy po jej abdykacji, w grudniu 1567 r. Wtedy to Szkocka Tajna Rada orzekła, że ​​Parlament powinien uzasadnić powstanie panów przeciwko królowa, ponieważ jej własne odręczne listy bezwarunkowo skazują Mary jako uczestnika morderstwa Darnleya. Tak więc panowie mieli pełne sześć miesięcy na fałszerstwo. Niewykluczone, że szlifowanie fałszerstwa trwało do lata 1568 r. Przynajmniej wtedy, gdy nieoficjalnie przekazywano korespondencję członkom komisji angielskiej, na pewno były listy, które nie znalazły się w ostatecznym zestawie (wynika to z zeznania strony angielskiej, że pokazano im listy zawierające informacje, które nie pojawiły się w opublikowanych później „listach z pudełka”).

Kwestia, jak zniekształcone były litery, które wpadły w ręce panów, była przedmiotem niekończących się kontrowersji wśród badaczy. „Spośród wszystkich kontrowersyjnych wątków historycznych, historia Mary Stuart była przez wiele lat uważana za uderzająco złożoną, zagmatwaną i do dziś jest uważana za taką” - napisał szkocki historyk W. Goodel w 1754 r. W swojej książce „Analiza listów rzekomo napisanych przez Marię, królową Szkotów, do hrabiego Boswella. „W tym czasie znany filozof i historyk D.. W swojej Historii Anglii całkowicie stanął po stronie przeciwników Mary Stuart. Yuma poparł W. Robertsona, być może najsłynniejszego szkockiego historyka, autora wspomnianej już„ Historii Szkocja za panowania królowej Marii ”.

Jedną z najdokładniejszych prób udowodnienia fałszywości listów podjął w połowie XVII wieku cytowany powyżej W. Goodel. Przyznał, że zadanie fałszowania listów królowej jest bardzo trudne. Dlatego początkowo fabrykowali listy i wiersze miłosne w języku szkockim, a dopiero potem tłumaczono je na francuski i łacinę. Goodell próbował udowodnić za pomocą analizy językowej, że tekst francuski był tłumaczeniem szkockiego oryginału. Czasami tłumacz nie rozumiał nawet w pełni zawiłości oryginalnego stylu. Szkockie idiomy i przysłowia zostały przetłumaczone mechanicznie, a ich znaczenie zostało utracone. W. Goodel wysunął pomysł, że może to być nie tylko fałszerstwo, ale także częściowa zmiana tekstu listów królowej.

Jednym z najbardziej przekonujących dowodów na autentyczność listów, T.Enderson wierzył w książce Letters from the Casket and Mary, Queen of Scots (Londyn, 1889), jest milczenie, które Mary Sama Stuart trzymała się ich i swoich zwolenników. Podczas śledztwa w Anglii Maria ostatecznie przyjęła stanowisko zaprzeczenia, ale później nie uznała autentyczności innych napisanych przez siebie listów.

Oprawy uliczne: jak wybrać i zainstalować

Raz dziennie odbieraj pocztą jeden najczęściej czytany artykuł. Dołącz do nas na Facebooku i VKontakte.

Skarb w kukurydzy

Dr Adam Kendzerski i jego koledzy wykopali XII-wieczny garnek ceramiczny. Naczynie było wypełnione po brzegi srebrnymi i złotymi monetami oraz biżuterią. Znalazłem skarb w małej polskiej wsi Słuszków, niedaleko Kalisza, na polu kukurydzy. Archeolodzy udali się tam na wykopaliska po rozmowie z miejscowym księdzem.

Tysiące srebrnych monet i sztabek, biżuterii, w tym złotych obrączek, umieszczono w lnianych woreczkach i umieszczono w koszu. Następnie wszystko to zostało zapieczętowane w glinianym naczyniu. Chociaż wierzchołka już nie ma, ceramika i jej zawartość są w doskonałym stanie. Ogółem eksperci naliczyli 6500 pozycji.

Monety zwane „krzyżem denarów” wybite są dużym krzyżem. Eksperci twierdzą, że pochodzenie i obieg tych monet sięgają końca XI lub początku XII wieku. Złote pierścionki ozdobione są szlachetnymi kamieniami. Największy z nich jest wielokątny.

Skarb został znaleziony przypadkowo. W rzeczywistości ciekawy ekspert szukał zupełnie innego skarbu! Mianowicie znalezisko od dawna wykopane w 1935 roku. Interesowało go dokładne położenie. Aby poznać szczegóły, Kendzerski spotkał się z miejscowym księdzem ks. Janem Stachowiakiem. Fotografując okolicę, wspomniał o plotkach, które słyszał od przedwojennych poszukiwaczy skarbów. Opowiedzieli mu o innym skarbie, który też gdzieś tu jest zakopany.

Archeolog uzbroił się w wykrywacz metalu i spędził kilka dni na poszukiwaniu starożytnego skarbu pod przewodnictwem mnicha. Udało im się zbadać trzy ogromne działki, ale nic nie znaleźli. Następnie Stachovyak zabrał ekipę archeologów na pole kukurydzy przy drodze. A potem szczęście w końcu się do nich uśmiechnęło! Garnek miał tylko trzydzieści centymetrów głębokości. Ochotnicza Straż Pożarna była zaangażowana w ochronę terenu.

Skarb ma romantyczne pochodzenie

Kto był właścicielem tego niesamowitego skarbu? Eksperci znaleźli w skarbach wyraźne oznaki pochodzenia królewskiego. Zaproponowali wersję, że może to być posag rosyjskiej księżniczki Marii Dobronega. Założenie ekspertów opiera się na tym, że na pierścieniu widnieje cyrylica: „Panie, pomóż służebnicy Twojej Maryi”.

Cyrylica oznacza alfabet słowiański. Kim jest Maria? Historycy uważają, że to nie kto inny jak rosyjska księżniczka. W tym czasie polski książę z dynastii Piastów Bolesław III Krywousty miał żonę Zbislavę. Jej siostra Maria również wyszła za mąż za Polaka - wnuczka Piotra Vlostovicha. Naukowcy sugerują, że obie księżniczki są córkami Wielkiego Księcia Kijowa Światopełka Izjasławicza.

✅ Oświetlenie ulicy: jak wybrać, jakie są rodzaje, jak zainstalować i podłączyć oświetlenie na blogu Mebel169. u

ROMAN I ROSTOVTSEV

ROSYJSKI DZIENNIK HISTORYCZNY

PUNIC ALTERNATIVE ANDALUZIAN PROJECT

Jak możesz wyjaśnić gwałtowny zwrot w polityce rzymskiego senatu? Dlaczego z powodu ścisłego przestrzegania warunków „Pokoju lutacyjnego” podpisanego w 241 r., W którym nawet nie wspomniano o Sardynii, dokonał skoku do użycia brutalnej siły? Oczywiście ważną rolę odegrało strategiczne znaczenie wyspy. Wystarczy spojrzeć na mapę, aby zrozumieć: Rzymowi nie podobał się wydłużony „statek” wroga, który zarzucił kotwicę u jego zachodniego wybrzeża. Ale dlaczego klauzula dotycząca Sardynii nie została zawarta w postanowieniach traktatu na 241 lat? Najprawdopodobniej w Rzymie wierzyli, że Sardynia, po aneksji dóbr sycylijskich, została odcięta od punickiej metropolii, wkrótce wpadnie w ich ręce jak dojrzały owoc. Rzeczywiście, w 238 roku, kiedy najemnicy opuścili wyspę, rzymscy senatorowie zdecydowali, że stała się ona „bez właściciela”. To wyjaśnienie jest niewątpliwie lepsze niż to, o którym wspomniał Polibiusz, chociaż on sam je odrzuca; w tym przypadku wyjaśnia on jedynie punkt widzenia dominujący w rzymskiej historiografii, zgodnie z którym zdobycie Sardynii było odpowiedzią na Kartaginę, która schwytała włoskich kupców w szczytowym okresie wojny z najemnikami. Możliwe, że Rzym przeżywał bardzo poważny niepokój o gwałtowny awans Hamilcara Barkiego na szkodę Hannona i partii oligarchów, którym przewodził, i dlatego nie mógł odmówić sobie przyjemności zadania bolesnego ciosu prestiżowi bohatera Sycylii. .

Najwyraźniej pod koniec zimy 238/37 rzymski senat przygotował już wyprawę na lądowanie na Sardynii. Kartagina zareagowała natychmiast, wysyłając ambasadę do Rzymu, aby zadeklarować swoje roszczenia do wyspy. W odpowiedzi na ich roszczenia ambasadorowie usłyszeli, że każda próba penetracji Sardynii przez Kartagińczyków zostanie uznana za wrogie działania przeciwko Rzymowi, po których nastąpi wypowiedzenie wojny. Kartagina zaś, osłabiona ponad trzyletnią wojną z najemnikami, pogodziła się z utratą Sardynii; przybył konsul Tyberiusz Semproniusz Grakchus, który w tym samym czasie zajął Korsykę. Ponadto Kartagina zgodziła się zapłacić dodatkową składkę w wysokości 1200 talentów, za co do traktatu 241 dodano kilka nowych artykułów. Grecki historyk, zwykle dość przychylny wszystkim decyzjom rzymskiego senatu, ostro skrytykował ten „Anschluss”, nazywając go „drugą i najważniejszą przyczyną” drugiej wojny punickiej. Pierwszy, jak pamiętamy, rozważał osobistą niechęć Hamilcara do Rzymian. I faktycznie, bezceremonialna aneksja Sardynii położyła nową rundę długotrwałej wrogości między Rzymem a Kartaginą, niszcząc na kawałki marzenie cenione przez Hannona i jego współpracowników, a być może przez niektórych w Rzymie, o pokojowym współistnieniu obu podzielonych republik. przez Cieśninę Sycylijską.

Współczesny historyk serdecznie dałby możliwość dowiedzenia się, co się działo w Kartaginie, kiedy wiadomość o utracie Sardynii dotarła do jej mieszkańców! Niestety, nie mamy pełnego obrazu wydarzeń, które miały miejsce w tamtym czasie i jesteśmy zmuszeni zadowolić się niezgodnymi recenzjami zebranymi z wyżej wymienionych książek. Jedno jest pewne: miasto było bardzo podekscytowane, którego epicentrum była postać Hamilcara Barki. Cisza i spokój, które powróciły na ziemie Kartaginy, zostały w znacznym stopniu przyćmione goryczą związaną z utratą posiadłości zamorskich i wszyscy zrozumieli, że nadeszła godzina podsumowania. Według Appiana, Hamilcar został oskarżony o składanie nieodpowiedzialnych obietnic swoim żołnierzom, w szczególności Celtom, którzy walczyli pod jego dowództwem podczas kampanii sycylijskiej, tym samym pośrednio powodując zamieszki.

Stał przed sądem - prawdopodobnie przed Trybunałem Stu lub Stu Czterech; Niestety Appian nie podaje dokładnych danych. Jednak Hamilcar był w stanie wykorzystać swoje powiązania z wpływowymi kręgami kartagińskimi, popularnymi wśród ludzi, i oddalił absurdalne oskarżenia z siebie. Pierwszy z przedstawicieli tych środowisk zasługuje na wspomnienie Hasdrubala, z którym wkrótce poznamy się lepiej. W opisanym czasie najwyraźniej właśnie udało mu się poślubić drugą córkę Hamilcara. Cornelius Nepot twierdzi, że o tym małżeństwie w Kartaginie rozeszła się plotka o niezwykle bliskim uczuciu Hamilcara do przystojnego Hazdrubala. Hamilcar, jak mówi Cornelius Nepos, podał Hasdrubalowi rękę córki tylko dlatego, że chciał go ciągle widzieć przed sobą (zgodnie z kartagińskim zwyczajem zięć musiał mieszkać w rodzinie swojego teścia). Historyk rzymski próbuje jednak wyznaczyć granicę między sobą a źródłem plotek, powtarzając, że złe języki nigdy nie odmawiają sobie przyjemności oczerniania wielkiego człowieka, a przecież on sam podsycał te plotki. Oczywiście w głównym nurcie tej samej anty-Barkidowskiej tradycji należy również wziąć pod uwagę stwierdzenia Diodora z Sycylii, że po wojnie z najemnikami Hamilcar, wykorzystując nieuczciwie zdobyte bogactwo, w tym łupy wojenne, gromadził wokół siebie wszystkie kartagińskie motłoch z nadzieją, że w ten sposób osiągnąć tanią popularność i na stałe zabezpieczyć stanowisko naczelnego wodza w całej Libii.

Zgodnie z tradycyjnym punktem widzenia, datowanym na Fabiusa Pictora i popieranym przez Appiana, dowódca udał się do Hiszpanii z własnej inicjatywy, bez zgody Senatu. Polibiusz ogranicza się do lakonicznego przesłania, że ​​Kartagińczycy, przywracając porządek w Afryce, wysłali Hamilcara do Hiszpanii na czele sił ekspedycyjnych. Najprawdopodobniej nigdy nie poznamy szczegółów tego wydarzenia, ale postaramy się, przynajmniej jako hipoteza, przyjąć, że Hamilcar nie miał trudności z przejęciem opozycji senackiej inspirowanej przez Gannona i jak wszystkie kroki przez nią podjęte w w przeszłości iw przyszłości, starając się przede wszystkim wzmocnić i poszerzyć terytoria afrykańskie. Czy można pomyśleć, że w umysłach Hamilcara i jego zwolenników istniały już ambitne plany wyrzucenia Rzymu z jego zachodnich granic, a przynajmniej uniemożliwienia mu dalszej ekspansji w tym kierunku?

Czy to te zamiary skłoniły Hamilcar do wyjazdu do Hiszpanii? Pytanie jest złożone i wrócimy do niego, na razie tylko zauważymy, że same kopalnie Andaluzji wyglądały całkiem atrakcyjnie, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie, że Kartagina, zniszczona wojną z najemnikami i pozbawiona Sardynii, musiała zapłacić Rzymowi poważne odszkodowanie wojskowe.

Nous utilisons des cookies
Nous utilisons des cookies pour vous assurer que nous vous donnons la meilleure expérience de notre site Web. En utilisant le site Web, vous acceptez notre utilisation de cookies.
Autorise les cookies