Co jest w gąszczu (finał)

Zakończenie opowiadania o konkursie „Horrors of the Taiga”

- Człowieku, gdzie jesteś? Gdzie jesteś? rozległ się desperacki szept z zewnątrz. Głos był napięty i był w nim taki strach, że Oleg przedarł się dosłownie od pierwszego słowa, które usłyszał w tej przeklętej ciszy nocy.

Najwyraźniej był to ktoś z grupy nad jeziorem. Gruby mężczyzna? Nie brzmi jak głos. To znaczy długo. Jakie było jego imię? Stasyan? Kolyan?

- Człowieku, jesteś tutaj? - głos był taki, że stało się jasne, że jego właściciel jest na skraju paniki. Co więcej, ta nieznana osoba, sądząc po dźwiękach, aktywnie czołgała się po namiocie. W tym momencie Oleg zdał sobie sprawę, że ten ktoś zdał sobie sprawę, że natknął się na obóz turystyczny i teraz kręcił się na zewnątrz.

Oleg nie zdążył nic zrobić. Nieznana osoba natknęła się na namiot i wydając niezrozumiały, ledwo dostrzegalny szloch, zaczął aktywnie przesuwać dłońmi po ścianach. Przez głowę Olega przemknęła myśl, że ten idiota na zewnątrz najwyraźniej szuka wejścia. Prawdopodobnie mógłby udzielić głosu, powiedzieć, że jest tutaj i nie ma potrzeby tak biegać po jego mieszkaniu. Ale ciało turystki napięło się, a szczęka zacisnęła się z taką siłą, że żadna siła w tej chwili nie mogła zmusić mężczyzny do rozluźnienia jej i wydania przynajmniej kilku dźwięków. Teraz, przy braku cywilizacji i tak potrzebnej, jak się okazało, światło słoneczne, strach całkowicie ogarnął człowieka i przeszkodził mu w myśleniu.

Ten kretyn na zewnątrz nieustannie szlochał i krążył wokół namiotu w kółko, nie znajdując za pierwszym razem zamka wejściowego. Potem jednak złapał psa i Oleg zdał sobie sprawę, że nieznany próbuje otworzyć namiot konwulsyjnymi ruchami. W tym momencie strach ustąpił. Oleg czasami zauważał taką osobliwość samego siebie, gdy w niektórych momentach jego umysł nagle nabrał niespotykanej jasności i zaczął zachowywać się tak, jakby to było automatyczne. To jest dokładnie to, co stało się teraz.

Oleg trzymał w jednej ręce latarkę, w drugiej nóż. Kiedy zamek namiotu zsunął się gwałtownym ruchem, mężczyzna włączył latarkę i skierował światło bezpośrednio na otwór wejściowy. Zobaczył zniekształconą twarz Kolyana, pokrytą wieloma zadrapaniami i brudem. Oczy były ogromne i oszalałe, do tego stopnia, że ​​nawet promień światła nie kazał mu się cofnąć i zamknąć oczu. Widok tej twarzy bardzo wyraźnie odcisnął się w umyśle Olega. Patrzył na cienką nitkę śliny zwisającą z dolnych warg Koljana, kiedy opuścił nogę prosto w twarz biedaka. Cios był silny i niespodziewany gość został odrzucony. Chwilę później sam Oleg wyleciał i spadł na Kolyana.

- Połóż się, kretynie. Uduszę kurwa - warknął Oleg. W tym momencie z drżeniem zdał sobie sprawę, że absolutnie nie żartuje. Strach zniknął, a w jego miejsce pojawiła się złość. Nie tylko zepsuli mu odpoczynek pijackimi krzykami i pieśniami, ale teraz jeden z tych degradantów przybył do jego obozu. Jak tylko, do cholery, znalazł go w ciemności ?!

Long jakoś natychmiast zwiotczał i jęczał. To wcale nie jest człowiek, jakby wszystkie siły go opuściły w jednej chwili.

- Co tu robisz? - zapytał ostrym tonem Oleg. Latarka oświetlała twarz Kolyana, która była bielsza niż kreda.

- Człowieku, wpuść mnie, proszę. Ocal mnie. Wpuść mnie. Uratuj mnie - mruknął Kolyan.

- Wy kretyni, czy jesteście tam naprawdę pijani? - powiedział Oleg.

Złe przypuszczenie przyszło niespodziewanie i nagle poczułem się jakoś źle w mojej duszy. Oleg nagle zdał sobie sprawę, że najprawdopodobniej ci idioci tam się upili i najwyraźniej mieli konflikt. Ten był pobity, sądząc po zadrapaniach na twarzy, i śmiertelnie przerażony. Czy stało się coś strasznego? Czy zabili się tam po pijanemu? Wszystko mogło się zdarzyć i dlatego przez chwilę Oleg poczuł się bardzo źle.

Używamy plików cookie
Używamy plików cookie, aby zapewnić, że damy najlepsze doświadczenie na naszej stronie internetowej. Korzystając ze strony internetowej, zgadzasz się na korzystanie z plików cookie.
Zezwalaj na pliki cookie.