Przepraszam, źle

Policja pobiła mieszkańca Tomska, myląc go z podejrzanym

Siergiej Petrochenko, mieszkaniec Tomska, kuleje po pobiciu przez oficerów Rosgwardii, nadal słabo mówi i ma trudności z jedzeniem z powodu urazów szczęki. Kilka godzin po ataku agenci przyznali się, że pomylili jego SUV-a z samochodem osobowym, a on sam z podejrzanym o kradzież. Przeprosili i zaproponowali włożenie potłuczonego szkła do samochodu. Wkrótce jednak zmienili zdanie: krewni, którzy przez prawie dwa dni szukali Siergieja we wszystkich możliwych wydziałach, „narobili zbyt wiele hałasu”. W rezultacie Petrochenko został oskarżony o stawianie oporu policji, a sąd uznał go za winnego i ukarał grzywną.

Ofiara sama odwołała się od wyroku sądu i zamierza domagać się ukarania funkcjonariuszy policji, którzy go zaatakowali. Jego krewni napisali już oświadczenia o ataku do Komitetu Śledczego i prokuratury obwodu tomskiego.

"Przepraszamy, stary, popełniliśmy błąd, mieszane samochody!" (chociaż jak mogliby się pomylić? Nawet w orzeczeniu sądowym jest napisane, że Siergiej ma SUV-a (Ford Kuga), a oni czekali na samochód Forda!). Następnie zaproponowano mu wstawienie szkła do poobijanego forda w zamian za ciszę. "Kto naprawi moją twarz?" - zapytał Siergiej. Wkrótce jednak powiedziano mu, że „umowa została anulowana” i, jak mówią, „będziemy cię lutować przez 15 dni - w tym czasie wszystko się zagoi”. A potem „twoi krewni za bardzo podnieśli hałas”.

Mam nadzieję, że przed biciem wyglądał przyzwoicie. Teraz jego fizjonomię łatwo pomylić z porywaczem i innymi przestępcami. Po prostu standardowe zestawienie „policja ich szuka”.

Rzucając cegły z dachu domu, pamiętaj, że pewnego dnia wpadniesz na wroga ludu!

Kto nam pomoże?

Czytałem ten post Negocjacje sąsiadów zabójcy kobiety z Kemerowa z policją, która nie przyszła na wezwanie: „Nie trzeba przeklinać” Horror. Po prostu dziki horror. Nie rozumiem systemu jako całości - wybierz numer 112, powiedz to tam, a tam zdecydują, do kogo Cię przenieść, zostaną przeniesieni - powiedz to tam.

Dane: 2 znaki, negatyw i pozytyw. Jest lato, na dworze jest gorąco. Mieszkam na osiedlu mieszkaniowym, nie jest tak, że mało osób mija, ale nie roi się, jak w centrum, a tu też jest gorąco. Idę chodnikiem, obok małej drogi, za nią parking, jeżdżą samochody. Płacz przed nami. Mężczyzna krzyczy i krzyczy tak poważnie. Kiedy się zbliżyłem, zdałem sobie sprawę, co się dzieje. Wady: wyraźnie w długim objadaniu się i wyraźnie złapana wiewiórka. W jednej ręce ma zdrowy nóż, jak myśliwy, w drugiej nożyczki, stare, żelazne, takie miała moja babcia. Krzycząc coś w rodzaju: „S. ki, wszyscy za to zapłacicie, wszyscy! Wyślę was tam wszystkich!” I faktycznie rzuca się tą bronią. Pozytywne: boso, w pobliżu leżą łupki, co wyraźnie uniemożliwiało mu zatrzymanie tego pacjenta. Próbuje wybić mu nóż i nożyczki z rąk, ale nie może, pędzi z powrotem. Prosi o wezwanie policji. Dzwonię, dziewczyna odpowiada, wyjaśniam jej sytuację, a ona zadaje mi pytania „Kim jesteś? Jak dawno? A co ty masz na sobie? A ile on ma lat? Cóż, przynajmniej w przybliżeniu? Kto jeszcze tam jest? ? A co on ma na sobie? Ile on ma lat? Dlaczego nic nie wiesz. „Potem przenosi mnie na policję i tam mówię to samo! Jak myślisz, ile czasu stracono? I czy coś może się tu zdarzyć w 1 minutę? A za 5? A potem nie ma nikogo oprócz babci i dwóch chłopców, którzy są wyraźnie zainteresowani tym, co się dzieje i którzy nawet tego nie ukrywają - przenieśli się na parking, a stamtąd z lodami iz uśmiechem patrzą, a jak tylko kretyn szarpie w ich stronę, potem przeskakują niewidoczne pięty, potem wracają. Pozytyw jest ewidentnie cudem, który go powstrzymuje, przeszkadza, nie pozwala się dalej poruszać, rzuca kamieniami w stopy, ale nie może się podnieść, swoje życie też znasz drogę. Dopiero 15 minut później minęło dwóch chłopaków, którzy mu pomogli - wybili mu wszystko z rąk i powalili na ziemię, jeden usiadł na nim, drugi stał obok niego. Przyszła policja i go zabrała. Ale po 50 minutach. Ale do cholery, jak? Mieli już tam wujka, którego wysadzili i powiedzieli, żeby zaczekać: „Tutaj, przy tym drzewie!”. Nie mają tam miejsca dla dwóch osób. A konkretnie, nie winię tutaj samej policji, ale obwiniam tych, którzy to wszystko wymyślili! Niewiele strojów, małe samochody, w których tak naprawdę nie można się zmieścić, ta pierdolona usługa 112! Dlaczego?

Moskiewski policjant nie mógł sprzedać funta mefedronu, ponieważ nie mógł znaleźć własnej skrzynki na śniegu

Funkcjonariusz policji w Moskwie zażądał łapówki w wysokości 340 tysięcy rubli od człowieka, który założył w swoim domu jaskinię narkotyków, a także próbował sprzedać mu 500 gramów. mefedron. Sprawy karne zostały wszczęte, poinformowało TASS źródło organów ścigania.

"Policjant Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w obwodzie żyablikowskim zażądał od właściciela mieszkania jednego z domów przy ul. Kostonajskiej, w którym urządzono skład narkotykowy, łapówki w wysokości 340 tys. rubli aby nie przeprowadzać kontroli. Mężczyzna zgłosił wymuszenie policji, a funkcjonariusz został zatrzymany podczas odbierania fałszywych pieniędzy - powiedział rozmówca agencji.

Używamy plików cookie
Używamy plików cookie, aby zapewnić, że damy najlepsze doświadczenie na naszej stronie internetowej. Korzystając ze strony internetowej, zgadzasz się na korzystanie z plików cookie.
Zezwalaj na pliki cookie.